Pewność siebie, czyli jak zyskać zdrowy szacunek do siebie i innych?
„Tato, czy mogę już odejść?” — pewnego dnia syn zapytał ojca.
„Jeszcze nie czas, nie poradzisz sobie” — odpowiedział ojciec.
Minęło kilka lat, a syn ponownie zadał ojcu wcześniejsze pytanie.
„Poczekaj jeszcze, jeszcze nie jesteś gotów” — odparł ojciec, a syn odszedł ze spuszoną głową.
Po kilku latach oczekiwania syn ponownie poprosił ojca: „Tato, pozwól mi odejść”.
Tym razem ojciec nie powiedział nic, zapłakał.
Ta historia jest dla mnie szczególna, ponieważ traktuje o tym, co stanowi dla mnie istotę asertywności — o podejmowaniu decyzji.
Jednak przede wszystkim traktuje ona o czymś, bez czego decyzje nie mogą istnieć — o naszej pewności.
Nie wiem jak dla Ciebie, ale dla mnie największy dramat ojca polega na zrozumieniu faktu niedojrzałości syna.
Na zrozumieniu, że syn nie podjął decyzji dotyczącej własnej dorosłości, tylko zadając pytanie, oczekuje jej od kogoś innego. Pragnie przecież potwierdzenia własnej pewności od kogoś, a nie szuka jej w sobie.
W pewnej internetowej sondzie zadano pytanie internautom: „Co najbardziej przeszkadza Ci w byciu sobą?”.
Zdumiały mnie odpowiedzi, bo po raz kolejny wskazywały na coś, na co wskazują uczestnicy moich szkoleń — dowodziły bowiem, że najczęstszym hamulcem powstrzymującym ludzi przed akceptacją siebie jest obawa przed brakiem akceptacji przez innych.
Wyniki tej sondy pokazały mi, że podobnie jak bohater naszej opowieści ludzie zadają pytania: „Czy mogę być sobą?”, oczekując potwierdzenia swojej pewności u innych.
Dlaczego o tym piszę?
Piszę o tym, ponieważ dla mnie ta historia ma także inny wymiar.
Odmowne odpowiedzi ojca nie są dla mnie ograniczeniem, nie są także wyrazem ojcowskiej troski, są ostatecznym testem dorosłości syna — są też tym, za co uważa je syn, czyli barierą — barierą dorosłości.
Piszę o tym, ponieważ chcę, abyśmy w tym miejscu przyjrzeli się czemuś, co dla mnie jest takim ostatecznym testem naszej dorosłości — naszym barierom, a więc kompleksom, ograniczeniom, temu wszystkiemu, co wpływa na Twoją pewność siebie, temu wszystkiemu, co krępuje Twoje decyzje.
Ograniczenia nazywam testem, ponieważ tak je traktuję. Istnieją one po to, byśmy mogli przygotować się na czekające nas zdarzenia — opinie innych, niepopularność naszych decyzji, niedocenienie ze strony innych.
W programach podstawowych kursów nurkowych przewidziane jest pewne ciekawe ćwiczenie, które przypomina mi sposób, w jaki warto traktować nasze ograniczenia — narzucone najczęściej przez innych.
Pod wodą, na głębokości 5 metrów, instruktor zamyka Ci zawór butli. Po wzięciu 2 – 3 oddechów nie masz czym oddychać i zaczynasz się dusić. Uczucie wyjątkowo nieprzyjemne, bierzesz wdech, ale nie masz czym oddychać.
Celem tego ćwiczenia nie jest jednak uzmysłowienie Ci, jak mogą wyglądać ostatnie chwile przed utopieniem się. Celem tego ćwiczenia nie jest uzmysłowienie Ci, że pod wodą mogą Ci grozić niebezpieczeństwa.
Cel jest zupełnie inny. Celem tego ćwiczenia jest wyrobienie w Tobie nawyku radzenia sobie z podobnymi sytuacjami w trakcie realnych nurkowań (bo przecież wszystko może się zdarzyć). Twoim zadaniem jest dać partnerowi znak „nie mam powietrza”, po czym wziąć od niego jego zapasowy automat oddechowy. Kiedy bowiem masz nawyk, nic nie będzie w stanie Cię zaskoczyć.
Chcę więc, abyśmy właśnie tak traktowali kompleksy, ograniczenia, te wszystkie sytuacje, w których gdzieś w Twojej głowie pojawia się przekonanie „nie jestem w porządku”, a Ciebie wypełnia uczucie skrępowania. Jako ostateczny test Twojej gotowości.
Jednak nie po to, byś doświadczał „braku powietrza”, nie po to, byś stwierdził, że to niebezpieczny sport, nie po to, byś rozłożył ręce.
Po to, byś wiedział, co robić. Po to, byś zyskał pewność.
Jak zyskać pewność siebie?
Jest tylko jeden niezwykle prosty sposób na to, by zyskać pewność siebie, pozbyć się wstydu, osiągnąć wewnętrzne wyzwolenie i zyskać prawdziwy szacunek do siebie i innych — zyskać pewność w sobie, zbudować ją w oparciu o siebie.
Im dłużej bowiem uzależniasz akceptację siebie od akceptacji ze strony innych, tym dłużej zdajesz się przypominać niedojrzałego syna, im dłużej prosisz „pozwól mi być sobą”, tym dłużej sobą nie jesteś.
Pewność siebie, która pozwala Ci podejmować decyzje, jest także decyzją.
Decyzją o tym, że to Ty jesteś jedyną osobą, która decyduje o Twojej pewności.
Prawdziwa odwaga to autentyczność.
To pierwszy krok.
Kolejny krok to wyzwanie dla Twojej mądrości. Czyha bowiem na Ciebie pewne niebezpieczeństwo.
Profesor Wojciszke przyrównuje pewność siebie do pragnienia, wskazując na jeden bardzo istotny jej aspekt — to, że jest ona stanem, a nie cechą (Pewność siebie się czuje, a nie jest się pewnym siebie.)
Co byś powiedział o człowieku, który na pustyni usycha z pragnienia, lecz gdy proponują mu wodę, ten gardzi nią, ponieważ wierzy, że jego pragnienie może ugasić tylko cola albo napój z rodziny pepsi, dostępne być może po 6 – 7 dniach marszu w słońcu w temperaturze 50°C?
Nie chce mu się pić? A może nie jest w pełni świadomy zagrożeń?
Nie wiadomo.
Wiadomo jedno, że coli może nie doczekać. Bo umrze z odwodnienia.
Dlaczego o tym piszę?
Piszę o tym, ponieważ chcę zwrócić Twoją uwagę na pewną pułapkę samoakceptacji, która przypomina mi tego człowieka na pustyni, tzn. warunkową akceptację siebie.
Warunkowa akceptacja siebie to akceptacja siebie w oparciu o jutro, w oparciu o tryb warunkowy (będę szczęśliwy — jeżeli, będę pewny siebie — gdy, zaakceptuję siebie — kiedy…).
Tryb warunkowy jest niestety pułapką, ponieważ otwiera drogę do powstania błędnego koła.
Pamiętasz pijaka z *Małego Księcia*? Pijaka, który pije, żeby przestać się wstydzić — wstydzić się tego, że pije?
„Nie znajdę pracy, bo nie jestem pewny siebie. Nie będę pewny siebie, bo nie mam pracy”. „Nie znajdę chłopaka, bo jestem nieszczęśliwa. Będę nieszczęśliwa, bo nie mam chłopaka”. „Muszę wygrać te zawody, bo potrzebuję pewności siebie. Potrzebuję pewności siebie, aby wygrać te zawody”. Lub wspomniane wcześniej: „Zaakceptuję siebie, gdy zaakceptują mnie inni. Zaakceptują mnie inni, gdy zaakceptuję siebie”. To tylko niektóre z realnych przykładów błędnego koła, jakich ostatnio przyszło mi słuchać.
Jak więc wyrwać się z błędnego koła?
To także jest proste. Po prostu nie wchodzić w nie.
Przyszłość jest ważna, ale poprzedza ją teraźniejszość. To wspaniale, że marzysz o coli, fancie, spricie, 7-upie, mirindzie lub ptysiu — dowodzi to, że jesteś ambitny — chcesz więcej, niż masz w tej chwili.
Asertywność jednak to także czas teraźniejszy.
Nie wylewaj więc wody — musisz być nawodniony, aby mieć energię, by dotrzeć do swojego celu.
Tylko żebyśmy się dobrze zrozumieli — tu nie chodzi o substytuty. Tu chodzi o Twoją energię do dalszej wędrówki.
Nie bój się, nie spoczniesz na laurach. Jesteś przecież ambitny.
Napicie się wody nie zmniejszy przecież Twojego smaku. Pozwoli Ci prawdziwie delektować się upragnionym napojem.
Inaczej, nawet jeżeli dojdziesz bez picia, to będziesz tak spragniony, że nie odczujesz niczego.
Regularne uzupełnianie płynów pozwoli Ci także zachować Twój prawdziwy cel — nie będziesz chciał się zadowolić byle czym.
Kto wie, czy oni tam na pustyni mają lodówki? Nie chodzi przecież o ciepłą colę, prawda?
Będzie Ci się też przyjemniej szło. Kto wie, być może największą radość będzie Ci sprawiać sama wędrówka. Bo to tak trochę jest, że gdy za bardzo koncentrujemy się na przyszłości, to mniejszą mamy przyjemność z tego, co dzieje się teraz, czasami nawet nie zauważamy tego, co jest naprawdę ważne.
Znasz opowieść o rybaku Aaronie?
Aaron był biednym rybakiem mieszkającym nad brzegiem rzeki. Kiedy po ciężkim dniu pracy wracał do domu, do swoich bliskich, zwykł oddawać się marzeniom, zwykł rozmyślać nad tym, co by zrobił, gdyby był bogaty. Pewnego dnia, kiedy po pracy wracał jak zwykle do domu, potknął się nagle i zobaczył małą skórzaną sakwę. Aaron, podnosząc sakwę, wyczuł, że znajdują się w niej małe kamienie.
Oddając się dalszej zadumie, zaczął wrzucać kamienie do wody. „Gdy będę bogaty, będę miał duży dom” — dumał. „Będziemy mieli służbę i wszystkiego pod dostatkiem”.
Kiedy w ręku pozostał mu ostatni kamień, Aaron przyjrzał mu się dokładnie. Był to drogocenny diament. Rybak zrozumiał, że sakwa wypełniona była diamentami, czego nie zauważył, marząc o bogactwach przyszłości.
Ambitne cele dotyczące własnego rozwoju są bardzo ważne, powinny jednak sprawiać nam przyjemność, a nie być ciężarem, bo wtedy możemy zapomnieć o tym, co naprawdę ważne — czego najsmutniejszym przykładem jest dla mnie historia jednego z najwybitniejszych polskich sportowców, Wojciecha Fortuny.
Po zwycięstwie na igrzyskach olimpijskich w Sapporo nieważna już była przyjemność z uprawiania sportu. Liczyło się tylko jedno: za wszelką cenę pokazać światu, że Sapporo nie było przypadkiem. Cena okazała się najwyższa — a był nią alkohol.
Dopiero lata, mądrość i ogromna sportowa odwaga pomogły panu Wojciechowi przypomnieć sobie o czymś, o czym z pewnością wiedział 11 lutego 1972 roku, szybując poza strefę bezpieczeństwa skoczni — o tym, że najważniejsze jest tu i teraz, czego dowodzi dzisiaj swym zaangażowaniem w rozwój polskiego sportu.
Uzupełnianie płynów przyniesie Ci także korzyści. Zyskasz przede wszystkim odporność, będziesz mniej podatny na manipulację. Pewność siebie jest bowiem filarem Twojej asertywności.
Nie wiem, czy wiesz, ale prowadzono badania, podczas których sprawdzano naszą odporność na sugestie. Okazało się, że najbardziej podatni są ludzie, u których zachwiany został pozytywny obraz własnej osoby. Osoby zwymyślane od złych kierowców np. wykazywały skłonność do poprawy swojego wizerunku i m.in. godziły się na spełnienie drobnych próśb — nie wiedząc jednak, że mają do czynienia z manipulacją.
Pewność nie tylko pozwoli Ci podejmować decyzje, nie tylko zwiększy Twoją odporność, ale i podniesie Twoje szanse na zdobycie tego, czego pragniesz.
Pewność oznacza odporność. Pewność to gotowość do wzięcia odpowiedzialności za siebie, odpowiedzialności za to, że to Ty jesteś jedyną osobą, która decyduje o Twojej pewności — pewności postrzegania siebie, swojej dorosłości.
Znając istotę testu, podejmując decyzję, teraz już Ty decydujesz o swoim wychowaniu. Teraz już Ty sam siebie chronisz.
Masz do dyspozycji różne strategie, możesz zaufać sobie i pozbyć się wzmożonej kontroli, możesz się samobiczować, możesz się kochać albo stawiać sobie warunki: „jeżeli będziesz grzeczny, mamusia kupi”, możesz mieć zawyżone oczekiwania wobec siebie, możesz kochać się za coś lub kochać po prostu siebie. Decyzję pozostawiam Twojej mądrości.
Pamiętaj, to Ty jesteś pragnienie i to Ty jesteś sprite. Wiesz dobrze, kto nie ma szans.
Na szkoleniach dużo czasu poświęcamy narzędziom, które pozwalają nam solidnie się wychować i solidnie nawodnić😊
Nie wiem tylko, czy jesteś gotów?
Fragment książki: Naucz ich, jak mają Cię traktować! Praktyczny podręcznik asertywności, Gliwice 2010, ss. 57-63.